Maj 28 2017 18:26:04
Flash Zegar
Nawigacja
Aktualnie online
· Gości online: 3

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 2
· Najnowszy użytkownik: sto-tom
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Nawigacja
Artykuły » Blog » O wyprawie wzdłuż nieistniejącej linii kolejowej - słów kilka
O wyprawie wzdłuż nieistniejącej linii kolejowej - słów kilka
Zbieranie zdjęć do galerii stotom.pl to zajęcie niezwykle pasjonujące, ale i żmudne. To korzystanie z okazji wolnej chwili, nieplanowanego wyjazdu, planowanego urlopu. Ale to także ? od czasu do czasu ? specjalnie zaplanowany i opracowany wyjazd, którego celem jest wyłącznie dotarcie z aparatem do jak największej ilości jak najciekawszych miejsc.

Taki właśnie wyjazd zaplanowałem na dzisiaj, studiując wcześniej dokładnie przewodniki i mapy (także Wikimapię ? polecam!). Opracowałem go, opierając się na osi rozebranej kilkanaście lat temu linii kolejowej Toruń ? Unisław Pomorski.

Zacząłem od toruńskiej Barbarki, lecz jedynie tej części typowo kolejowej. Był tam kiedyś przystanek osobowy, po którym pozostały tylko niewielkie budynki oraz nasyp, stanowiący niegdyś peron. O wiele ciekawsze zabytki czekały na mnie kilkaset metrów dalej ? istniejące jeszcze tory wspomnianej linii (fragment do bazy paliw w Olku) biegną przez kilkaset metrów na nasypie wzdłuż szosy nr 553 z Torunia do Chełmna; obie drogi przecina tzw. Struga ? dla niej wybudowano niewielki most, obok którego zlokalizowano także mały wiadukt, umożliwiając przejazd po torami tym, którzy chcą dojechać do Olka. Tam też, już na samym nasypie, znajdował się kiedyś posterunek odgałęźny Olek, wyposażony w rozjazd, dzięki któremu pociągi mogły pojechać albo do wspomnianej bazy paliw, albo w kierunku Unisławia. W internecie można jeszcze znaleźć zdjęcia owego rozjazdu; ja ? niestety ? spóźniłem się (może o dobrych kilka lat), gdyż rozjazdu już nie ma i tory biegną łukiem do bazy paliw. Skończyły się więc szyny i podkłady, a zaczęły poszukiwania iście detektywistyczne.

W kolejnym przystanku wycieczki ? Różankowie ? nie znalazłem rzekomego dworu z XIX/XX wieku w parku; w następnym ? Świerczynakch ? bez problemu trafiłem za to do gotyckiego kościoła pw. św. Jana Chrzciciela.

Kolejowe klimaty powróciły ? i to w pełnym tego słowa znaczeniu ? już w kolejnym punkcie wycieczki, czyli w Pigży. Stoi tam budynek dworcowy z prawdziwego zdarzenia. Jednakże ? już w rękach prywatnych, bez nazwy stacji na froncie. Łatwo go zauważyć, gdyż znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie DK 553. Dworzec jest zamieszkany, a więc i dość zadbany, ale to nie to samo?

Podobny wielkościowo i podobnie zagospodarowany jest budynek dworca Zamek Bierzgłowski. Posługując się mapą nietrudno do niego dotrzeć tym bardziej, iż o jego obecności ? nieco na uboczu i wśród drzew ? świadczą ślady: zaasfaltowany przejazd kolejowy i brukowana uliczka prowadząca do samego dworca. Zamek Bierzgłowski słynny jest głównie z tego, co posiada w nazwie, jednakże obiekt ten zwiedzałem prawie rok temu, dokumentując tamtą wyprawę stosowną galerią na stotom.pl. Nie udało mi się jednak znaleźć, w lesie obok zamku, rzekomego cmentarza ewangelickiego.

Do takowego dojechałem jednak w następnym przystanku ? Łubiance. Spodziewałem się cmentarza na miarę chociażby tego z Brzozówki, ale srogo się zawiodłem: w zarośniętym lasku odnalazłem jedynie 3 nagrobki, do tego bez wyraźnych napisów. Takich cmentarzy, chociażby wokół Torunia, jest mnóstwo, ale przypuszczam, że wyglądają podobnie ? zaniedbane, zarośnięte (Brzozówka stanowi chlubny wyjątek ? cmentarz jest pod opieką uczniów miejscowej szkoły).
W Łubiance sfotografowałem jeszcze kilka innych obiektów ? dawny zajazd z początku XX wieku, dwór z 1856 roku (obecnie siedziba gminy). Jednak największą satysfakcję dało mi dotarcie do i sfotografowanie dworca kolejowego ? także służącego za mieszkania, ale z zachowanymi znakami dawnej świetności kolei ? piktogramami, czy - nawet ? tabliczką z napisem: ?zawiadowca stacji?? Cóż, szkoda tamtych czasów, szkoda nieprzemyślanych, pochopnych decyzji; gdyby nie one, dziś mieszkańcy Pigży, Łubianki, Wybcza, Unisławia, czy ? w końcu ? Chełmna, mogliby wygodnie i dość szybko dojechać do Torunia, nie będąc skazanymi jedynie na długą podróż autobusem w korkach? Ale to temat na inny wpis.

Z Łubianki odbiłem 2 kilometry na wschód, by zobaczyć i sfotografować kościół pw. św. Marii Magdaleny w Biskupicach; potem dojechałem do kościoła pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Przecznie; w końcu dotarłem do Wybcza, gdzie ? jadąc w kierunku zachodnim (właściwie już w Wybczyku), z daleka widać ostatnią (przed Unisławiem) stację kolejową; przed nią wyraźnie zarysowane jest starotorze, włącznie z zaasfaltowanym przejazdem kolejowym. Wyobraźnia działa ? kiedyś parowozy, potem wagony motorowe, pokonywały ten szlak tak, jak dziś robią to chociażby autobusy szynowe jadące z Torunia do Chełmży. Chciałbym znaleźć choć kilka zdjęć tej linii z tamtych lat?

W końcu dotarłem do Unisławia; tutejszy budynek dworca, choć służy jedynie mieszkańcom i wypożyczalni nart (obok Unisławia znajduje się stok narciarski), regularnie ogląda pociągi kursujące do/z Bydgoszczy do/z Chełmży i Torunia. Chociaż to dobre. Ale to już też nie ta kolej; instytucji zawiadowcy stacji, dbającego o wszystko, już nie ma; względy ekonomiczne (albo: pseudoekonomiczne) i krótkowzroczne decyzje odzwierciedlają stan stacji ? pomalowane grafitti drzwi, zamknięta poczekalnia, zarośnięte i popękane perony itd., itd?. Smutny to widok. Smutna także jest wieża ciśnień służąca niegdyś kolejarzom, stojąca zaraz obok dworca ? oderwane rury spustowe, powybijane okna. W końcu nie ma gospodarza, więc czego oczekiwać?

W Unisławiu odwiedziłem jeszcze kościół pw. św. Bartłomieja i skierowałem się w stronę Grzybna (także kościół ? pw. św. Michała Archanioła z XII/XIV i XVII wieku), które leży obok linii kolejowej pomiędzy Unisławiem i Chełmżą. Jednakże, srogo się zawiodłem, spodziewając się kolejnego starego dworca, gdyż sam przystanek osobowy stanowi mały betonowy ?klocek?, pewnie z okresu PRL.

I tak rozpadało się, więc wycieczkę musiałem zakończyć przed czasem, pozostawiając na kiedyś odwiedziny m.in. pałacu i stacji kolejowej w Nawrze, czy kompleksu zabudowań folwarcznych w Kowrozie.

Wnioski znów nasuwają się podobne ? dopóki zabytek ma gospodarza i służy (najlepiej) swojemu pierwotnemu celowi, jest obiektem zadbanym i ocalonym. To dlatego coraz więcej kościołów posiada tabliczki z napisem ?zabytek? (nierzadko, stoją obok tablice informacyjne o dotacji remontowej ze środków UE ? w 3 odwiedzonych dziś przeze mnie kościołach trwały nawet prace remontowe), a dworce kolejowe albo popadają w ruinę, albo przechodzą w ręce prywatne, które nierzadko przebudowują je według swoich wizji, zarówno ?twórczych?, jak i finansowych. Szkoda.
Ostatnie artykuły
· Kolejna wyprawa
· ?Krajobraz z koleją....
· Twierdza Toruń - ods...
· O wyprawie wzdłuż ni...
· Czas na blog!
Losowe zdjęcie
Najnowsze video
stotom.pl na Facebook
Page Link (QR Code)
qrcode

QR-Code Panel V0.1.2
© 2011 by G0LGS
3,249,929 unikalne wizyty